Wsłuchaj się w głos życia

Nie musisz pytać.
Wszystko jest bio. Wszystko jest świeże.
Takie są po prostu oczekiwania.

Stacey Givens jest rolniczką i właścicielką gospodarstwa.
Poświęca swój czas dla lokalnej społeczności i stara się inspirować młodych rolników na całym świecie.

Stale myślę o tym, jak nasze gospodarstwo może przysłużyć się lokalnej społeczności.

W codziennym życiu, myślę sobie, że to moja społeczność, troszczę się o innych ludzi. Bardzo słabo radzę sobie z dbaniem o samą siebie; zawsze stawiam innych na pierwszym miejscu.

Prowadzę gospodarstwo od 10 lat; przez ten czas przeszło wielką ewolucję, by służyć lokalnej społeczności. Każdego dnia ktoś przychodzi tu, żeby popracować jako wolontariusz, nauczyć się, jak prowadzić gospodarstwo albo wziąć udział w jednym z naszych wydarzeń.

Chodzimy tam, żeby pokazać, że to jest fajne i inspirować młodych ludzi do zajęcia się rolnictwem i dawać wykłady, spotykać się z burmistrzami. To jest naprawdę super. Każdego roku zabieram ze sobą nową grupę ludzi: specjalistów od kawy, destylacji, osoby zajmujące się produkcją wina i piwa. To świetna zabawa, bardzo wzbogacające doświadczenie - jedna z moich ulubionych rzeczy. Pod koniec sezonu rolniczego, aż do momentu, kiedy jadę na wycieczkę za granicę, jest to dla mnie praca, ale daje mi ona również satysfakcję.

Kucharz patrzy na gospodarstwo pod zupełnie innym kątem niż rolnik…

To ciężka praca pod każdym względem, za to pracują dla nas cudowni ludzie. Zawsze zatrudniałam jednego kucharza i jednego rolnika, którzy ze sobą współpracowali, ponieważ kucharz patrzy na gospodarstwo pod zupełnie innym kątem niż „zwykła” osoba albo rolnik.

Jeśli o nas chodzi, lubimy, żeby wszystko było bardzo świeże. Zbiory odbywają się u nas dwa razy w tygodniu. Przychodzimy tu o wschodzie słońca, ok. 5:30 albo 6:00 rano. Mamy całą listę restauracji na jutro i zbieramy wszystko tego samego dnia, więc wszystko jest bardzo świeże. Wszystko pakujemy podczas zbiorów. Wkładamy produkty do chłodziarek, żeby utrzymać ich niską temperaturę. Następnie załadowujemy kilka dużych chłodziarek na ciężarówkę. Wszystkie te chłodziarki są dla każdej z restauracji. Odstawiamy je, a potem odbieramy.

Szefowie kuchni chcą - i uwielbiają - oglądać gospodarstwo. Patrzą na nowe rzeczy i pytają: „Okej, a to co?”, a ja im na to „Spróbuj, posmakuj”. A potem słyszę, „O, to teraz poproszę coś takiego”. To sposób, aby ich zainteresować nowościami, których nigdy nie próbowali. Lubią tu przyjeżdżać. Jesteśmy bardzo blisko miasta, więc jest blisko i wygodnie.

Tutaj wszyscy zakładają, że produkty będą świeże - takie są po prostu oczekiwania.

Kiedy coś jest świeże, postoi dłużej i będzie też lepiej wyglądać i smakować. Mieszkamy w małym mieście. W sklepie możesz wpaść na kogoś, np. na przyjaciół. Dla większości ludzi, którzy tutaj mieszkają, jedzenie ekologicznej, świeżej żywności to styl życia; tak robi większość. Chodzą do restauracji z założeniem, że jedzenie będzie świeże - w innym miejscu nie można zagwarantować, że dania będą świeże czy ekologiczne. Tutaj jednak słyniemy ze świeżości - tak jest we wszystkich naszych popularnych restauracjach, to się po prostu wie. Nie musisz pytać. Wszystko jest bio. Wszystko jest świeże. Takie są po prostu oczekiwania.

Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na przechowywanie plików cookie w przeglądarce w celu zapewnienia lepszej obsługi.
Zgodnie z dyrektywą UE o ochronie danych jesteśmy zobowiązani do wyjaśnienia, dlaczego używamy plików cookie w naszej witrynie internetowej.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się, jakich plików cookie używamy i dlaczego.
Zaakceptuj