Wsłuchaj się w głos życia

Chciałem robić piękne
i zdrowe rzeczy, które moje
dzieci naprawdę by pokochały.

Jocelyn i Robert Rahm,
współzarządzający Beam and Anchor.
Ich bliźnięta są w centrum ich życia; wszystko kręci się wokół nich.

Znajdujące się na górze meble to owoc ekscytacji, którą odczuwałem w związku z posiadaniem dzieci.

Robert : Znaczna jej część pojawiła się, gdy zacząłem tworzyć meble związane z dziećmi i dotyczyła rozpoczynania nowych projektów. Dlatego ich komody zostały zaprojektowane tak, by na początku służyć jako przewijaki, gdy dzieci były bardzo małe, a następnie zacząć pełnić obecną funkcję. Są to więc przewijaki, których używaliśmy do zmieniania pieluch - i to chyba miliona - a potem stały się tym, czym są obecnie; każde dziecko ma teraz komodę i mam nadzieję, że je zatrzymają.
Tak samo jest z ich łóżkami. Bardzo chciałem, żeby dzieciaki miały coś, co zrobiłem, na czym spały, a więc tak jak w przypadku innych ich rzeczy, wszystko jest bardzo naturalne. Na przykład, w ich łóżkach nie ma żadnej sklejki, ponieważ nie chciałem stosować żadnego kleju. Mimo to meble są wykończone. Jest to bardzo tradycyjne skandynawskie wykończenie, więc nie ma tu żadnych wykończeń olejowych ani niczego w tym stylu, ponieważ chciałem, żeby ich meble były bardzo czyste i zdrowe.

Chciałem po prostu dać im od siebie coś, w czym jestem dobry.

Robert : Myślę, że jest to coś (zasadnicza część czegoś) w tym rodzaju, ponieważ chciałem po prostu móc dać im coś, co stanowi część mnie - jak moje myśli, umiejętności i filozofię. Zanim pojawiły się na świecie trudno było nawet zrozumieć, co to znaczy, ale dla mnie znaczy to wiele i chyba zasadniczo o to właśnie chodzi.

Jocelyn : To jest jedna z tych rzeczy o długofalowym zasięgu, gdzie mamy nadzieję - tak wiele inwestujemy w nasze dzieci, w miarę jak dorastają - która wiąże się z tym, że zrobiliśmy coś z miłością i mamy nadzieję, że któregoś dnia będą tak mądre i świadome, że to docenią. Choć, oczywiście, to nic pewnego, ale człowiek mimo wszystko to robi i ma nadzieję, że będzie to coś, co ze sobą zabiorą.

Uwielbiamy lokalne, sezonowe jedzenie, o którym wiemy, że jest uprawiane ekologicznie lub hodowane humanitarnie.

Robert : No cóż, powiem tylko, że nasze dzieci, kiedy się już pojawiły, stały się dla nas ważniejsze. Zawsze było to ważne dla nas obojga, ale po ich narodzinach stało się to jeszcze ważniejsze. Dla mnie bardzo ważne było, żeby miały bardzo zdrowe jedzenie do wyboru. To zawsze wiąże się z nieco większymi kosztami, ale jest tego warte, jeśli chodzi o tę naszą dwójkę.

Jocelyn : Bardzo dużo wydajemy na jedzenie, aby upewnić się, że dostarcza ono odpowiednich składników odżywczych rozwijającym się ciałom naszych dzieci oraz naszym - starzejącym się już ciałom, oraz że nie wyrządza szkody naszej planecie ze względu na sposób jego hodowli lub produkcji. Uważamy się za niesamowitych szczęściarzy, ponieważ mamy zasoby pozwalające nam na taki sposób odżywiania.
Możliwość korzystania z pożywienia wyhodowanego w sposób, który jest zdrowy nie tylko dla nas, ale i dla planety. Oczywiście, dochodzimy w pewnym sensie do tego momentu, gdy staje się to coraz bardziej ewidentne - i to w sposób rażący - że mamy pewnego rodzaju potencjalnie nieodwracalny problem z ocieplaniem się planety oraz wpływem na…

Robert : ocean!

Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na przechowywanie plików cookie w przeglądarce w celu zapewnienia lepszej obsługi.
Zgodnie z dyrektywą UE o ochronie danych jesteśmy zobowiązani do wyjaśnienia, dlaczego używamy plików cookie w naszej witrynie internetowej.

Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się, jakich plików cookie używamy i dlaczego.
Zaakceptuj